zipflow
Automatyzacja AI

AI w kancelarii notarialnej: barierą nie jest technologia, lecz bezpieczeństwo danych

Notariusze nie pytają, czy AI jest wystarczająco mądra - pytają, gdzie trafią dane klienta. To zmienia całą rozmowę: rozwiązaniem nie jest czekanie, lecz inna architektura. Lokalny model Bielik pozwala, by dane nie opuszczały kancelarii.

Notariuszka w kancelarii prezentuje lokalny proces AI: akt, dane stron, projekt i weryfikacja, z hasłami dane lokalnie i bez chmury
Notariuszka w kancelarii prezentuje lokalny proces AI: akt, dane stron, projekt i weryfikacja, z hasłami dane lokalnie i bez chmury

Rozmawiając z notariuszami o sztucznej inteligencji, rzadko słyszę pytanie „czy to narzędzie jest wystarczająco mądre". Zwykle pada inne, ważniejsze: „gdzie dokładnie trafią dane mojego klienta". I to właśnie ta druga kwestia, czyli bezpieczeństwo, a nie jakość modelu, blokuje dziś rozważania o automatyzacji w tym sektorze.

To rozróżnienie ma realne konsekwencje. Jeśli problemem jest jakość, rozsądnym wnioskiem jest „poczekajmy, aż technologia dojrzeje". Jeśli problemem jest to, dokąd wędrują dane, wniosek jest odwrotny: rozwiązanie już istnieje, tylko w innej architekturze niż ta, którą domyślnie proponuje rynek.

W zipflow.pl zbudowaliśmy działający prototyp, żeby sprawdzić to w praktyce, a nie na slajdzie. Poniżej dzielę się wnioskami.

Dlaczego chmura i notariat do siebie nie pasują

Opór wobec AI w chmurze to nie konserwatyzm. To rozsądek poparty literą prawa. Składają się na niego trzy niezależne powody.

Waga dokumentu. Akt notarialny to jedna z najgęstszych koncentracji danych wrażliwych w całej gospodarce: tożsamość stron, stan majątkowy, relacje rodzinne, dyspozycje na wypadek śmierci. To nie są dane, których wyciek jest zwykłym incydentem operacyjnym.

Oddanie kontroli. Wysłanie treści do zewnętrznego API w chmurze oznacza powierzenie danych innej firmie. Nawet z umową powierzenia w ręku pozostaje pytanie, na które trudno odpowiedzieć klientowi: dlaczego jego prywatne sprawy opuściły kancelarię.

Odpowiedzialność. Przepisy AI Act są w tym punkcie jednoznaczne: kto stosuje system AI we własnym procesie, ten odpowiada za jego działanie. Tej odpowiedzialności nie da się przenieść na dostawcę chmury.

Wniosek jest mniej oczywisty, niż się wydaje. Notariusze nie odrzucają AI, bo nie wierzą w jej skuteczność. Odrzucają konkretny model dostawy, czyli chmurę, który nie pasuje do natury ich pracy. A inny problem ma inne rozwiązanie.

Koniec kompromisu: dane mogą zostać na miejscu

Przez lata zasada była prosta. Albo nowoczesne AI w chmurze, albo bezpieczne, lecz słabe narzędzie na własnym komputerze. Trzeba było wybrać jedno z dwojga.

Ten kompromis przestał obowiązywać. Polski model językowy klasy Bielik 11B uruchamia się dziś na mocniejszym komputerze stacjonarnym. Bez połączenia z internetem. Bez wysyłania choćby jednego bajta poza ściany kancelarii. Istotne przesunięcie nie polega na tym, że AI nagle zmądrzała, lecz na tym, że kompetentny model po polsku zmieścił się na biurku.

Jak to wygląda w praktyce: nasz prototyp

Żeby nie skończyło się na ładnej prezentacji, w zipflow.pl złożyliśmy kompletny, w pełni lokalny prototyp. Cały proces wygląda tak:

  • wrzucasz materiały, a system sam rozpoznaje typ aktu,
  • wyciąga z nich uporządkowane dane stron, gotowe do dalszego użycia,
  • przygotowuje dwa warianty wstępnego projektu dokumentu,
  • informuje, że projekt czeka na weryfikację.

Całość zajmuje minuty, nie godziny. A co najważniejsze, model Bielik wykonuje tę pracę na maszynie stojącej w kancelarii. Dane nie opuszczają pokoju.

Przy okazji zauważyliśmy dwie rzeczy warte odnotowania.

Bielik radzi sobie z polskimi aktami lepiej niż testowana przez nas alternatywa i, co kluczowe w tym zastosowaniu, nie dopowiada treści, których nie było w materiałach. W dokumencie notarialnym „kreatywność" modelu jest dyskwalifikująca, więc to kryterium ważyło najwięcej.

Druga obserwacja: rozbicie zadania na mniejsze kroki, zamiast jednego rozbudowanego polecenia, dawało wyraźnie stabilniejsze wyniki. Ten wniosek przenosi się na większość lokalnych wdrożeń.

Jedno zastrzeżenie dla porządku. To prototyp, a nie gotowy produkt z półki. Jego rolą było udowodnić, że architektura lokalna dla kancelarii jest realna, nie zaś zastąpić projekt wdrożeniowy. Tej różnicy nie ukrywamy.

Co z tego wynika dla notariusza

Jeśli powyższe jest trafne, decyzja nie brzmi „wdrażać AI czy nie". Brzmi „którą powtarzalną rutynę oddać maszynie, żeby zyskać czas na pracę merytoryczną".

Naturalnymi kandydatami są procesy powtarzalne i oparte na szablonach, w których wynik i tak weryfikuje człowiek. Przygotowanie wstępnego projektu mieści się w tej kategorii. Sama ocena prawna i podpis pozostają po stronie notariusza i tak powinno zostać.

Warunkiem brzegowym, który odróżnia rozwiązanie sensowne od ryzykownego, jest architektura. Dla tego sektora oznacza to przetwarzanie lokalne, w którym dane nie opuszczają kancelarii. To nie preferencja, lecz granica, poza którą całość traci sens.

W zipflow.pl nie składamy ogólnych obietnic o „cyfryzacji wszystkiego". Projektujemy narzędzia skrojone pod konkretny proces i konkretny rygor prawny. Jeśli chcesz zobaczyć, jak lokalna AI może odciążyć kancelarię bez ryzyka dla tajemnicy zawodowej, więcej kontekstu znajdziesz na zipflow.pl.

Najczęstsze pytania

Czy to jest zgodne z RODO?

Tak, jeśli dane nie opuszczają komputera w kancelarii. Przy przetwarzaniu lokalnym nie dochodzi do powierzenia danych podmiotowi trzeciemu, bo nic nie jest wysyłane na zewnątrz. Model w chmurze jest dopuszczalny, ale wymaga umowy powierzenia i oceny ryzyka, a i tak pozostawia otwarte pytanie o tajemnicę notarialną.

Czy AI zastąpi notariusza i sama napisze akt?

Nie. AI przygotowuje wstępny projekt i porządkuje dane z dokumentów, ale decyzję, ocenę prawną i podpis bierze na siebie człowiek. Wartość narzędzia leży w przyspieszeniu części rutynowej, nie merytorycznej.

Czym jest Bielik i dlaczego lokalny model ma znaczenie dla notariusza?

Bielik to polski model językowy, który można uruchomić na własnym sprzęcie, bez połączenia z chmurą. Dla kancelarii istotne jest to, że dane stron przez cały czas pozostają na jednym urządzeniu w siedzibie. To odróżnia rozwiązanie lokalne od popularnych asystentów AI działających w chmurze.

Czy AI Act dotyczy kancelarii notarialnej?

Tak, w zakresie, w jakim kancelaria stosuje system AI we własnym procesie. Przyjmuje wtedy rolę podmiotu stosującego i związane z nią obowiązki. Tej odpowiedzialności nie da się w pełni przenieść na zewnętrznego dostawcę modelu, co jest dodatkowym argumentem za zachowaniem kontroli nad całym przetwarzaniem.

Jaki sprzęt jest potrzebny, żeby uruchomić AI lokalnie w kancelarii?

Do pojedynczej kancelarii wystarcza komputer klasy desktopowej z odpowiednią ilością pamięci. Nie jest potrzebna serwerownia ani stała obsługa IT. Dobór konkretnej konfiguracji zależy od skali i rodzaju zadań.

Które procesy warto zautomatyzować najpierw?

Najlepszymi kandydatami są procesy powtarzalne i oparte na szablonach, w których człowiek i tak weryfikuje wynik. Przygotowanie wstępnych projektów dokumentów mieści się w tej kategorii. Procesy rzadkie lub wymagające indywidualnej oceny prawnej zwykle nie uzasadniają automatyzacji.

Więcej kontekstu: zipflow.pl